poniedziałek, 30 maja 2011

Notka z ostatnich dni

Cały weekend spędziłyśmy z tatusiem. Mariusz dopiero dziś wieczorem pojechał do pracy. Wyszedł dosłownie przed chwilą, zaraz po tym jak Dominika zasnęła. Teraz mi tak pusto bez niego. Tym bardziej, że może przyjedzie dopiero jutro po południu. 
Czwartek tatuś jeszcze spędził cały w pracy, a ja i Dominisia postanowiłyśmy udać się do piaskownicy przed blokiem. Ona ze swoimi zabawkami, a ja z książką :) Dziecko ślicznie się samo bawiło, a mamusia mogła w spokoju poczytać. Było cieplutko i przyjemnie.









Potem przyszły koleżanki Dominiki i dziewczynki bawiły się wspólnie, gotowały nam obiadki i grały w piłkę. A my mamy mogłyśmy sobie porozmawiać :) Muszę napisać, że Dominisia ma dwie nowe koleżanki - Vanessę i Kasię. Oczywiście nadal ukochaną przyjaciółką mojej córki jest Roksanka, ale chyba Vanessa zaczyna ją doganiać, bo w domu ciągle słyszę o Vanessie. Nawet lalkę Dominika nazwała jej imieniem :) 

A tu zdjęcie już pod blokiem, tuż przed powrotem do domu. Dominika uwielbia pozować na tle ogródka naszej sąsiadki :)




W piątek było bardzo zimno i padał deszcz. Zresztą i tak mieliśmy co robić w domu, to nie było nam tak żal. Zajęłyśmy się sprzątaniem i gotowaniem obiadku. A potem Dominika dała pokaz ze swoim kółkiem hula-hop. 








Tańczyła i skakała. To jest to co ona ostatnio uwielbia. Ostatnio nawet jednej pani w piaskownicy powiedziała, że ma pięć lat i tata zapisał ją do szkoły muzycznej, gdzie będzie się uczyła gry na skrzypcach. Mnie oczywiście zamurowało, ale takie jest jej marzenie. 
A po obiedzie zajęła się porządkowaniem swoich książeczek.



W sobotę rano wybraliśmy się wszyscy na mały spacerek połączony z zakupami. Oczywiście w sklepie Dominika zażyczyła sobie cukierki i soczek z rurką. W drodze powrotnej spotkaliśmy babcię, która wracała z pracy i razem poszliśmy do domu. Dominisia obowiązkowo za rączkę z babcią. 








W domu zjedliśmy obiadek i nikomu nie chciało się już wychodzić, bo znowu zaczął padać deszcz. Dominika grzecznie bawiła się swoją lalką Vanessą i nowym samochodzikiem od taty. Pooglądaliśmy telewizję i tak dzień nam minął. 
W niedzielę babcia i dziadek zabrali Dominikę do prababci w odwiedziny, a mama i tatuś mieli czas tylko dla siebie. Co już dawno nam się nie zdarzyło i było nam chyba potrzebne. Szczegóły zostawiam dla siebie, ale było naprawdę miło i przyjemnie. Wieczorkiem wróciła zmęczona córcia z czekoladą, misiem i kredkami od prababci. Szybko poszła spać, my zresztą też :) 
A dziś tata też był w domu. W południe poszliśmy na spacer i na zakupy spożywcze. A po obiedzie na plac zabaw. 













I to na tyle. Teraz Domi śpi. A ja lece do Was. A potem poczytam w łóżeczku. 

5 komentarzy:

  1. Ha, mam takie samo hula hop :) Tylko większe, bo i ja mam większe gabaryty :D

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszę się, że U Was taka pozytywna relacja z ostatnich dni!;)i podziwiam Dominikę, bo ja zupełnie nie potrafię kręcić hula hopem. Od razu mi spada!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochcana cieszę się że u was wszystko dobrze sie uklada:)))A Domi to już duża dziewczynka:))

    OdpowiedzUsuń
  4. No to cieszę się ze spędziliście sami czas:) Dominisia to przesympatyczna dziewuszka wiec nie dziwie sie ze tak do niej kolezanki lgną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile ona ma tych książek :) Bibliotekę można by otworzyć he he. Zuzia raptem z 15 książek, Dominisia widzę wierna czytelniczka :)))
    Fajnie masz, że jak idziesz na plac zabaw, to masz czas dla siebie, ja jeszcze nie mam tego etapu, Zuzi trzeba pilnować jak oka w głowie...
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń