U nas Dzień Dziecka minął bez jakiś większych atrakcji. Rano Dominika zażyczyła sobie na śniadanie galaretkę :), potem skoczyłyśmy na jej ulubiony plac zabaw, żeby się pobawiła. Później były lody. Po południu wrócił tatuś i zamówiliśmy na obiad pizzę, co Dominice bardzo pasowało, a ja nie musiałam gotować :) W prezencie dostała coś idealnego dla dziewczynki - koparkę! Co ja poradzę na to, że ona ma takie zainteresowania? Woli samochody od lalek i koniec. Prezentem zachwycona, jeszcze dzisiaj się nim bawiła. Od sąsiadki dostała jeszcze torebkę cukierków. I tyle. Miała dostać rower, niestety jeszcze nas na niego nie stać. Może za miesiąc na imieniny?
A dziś cały dzień same. Mariusz wybył z domu po 9, wrócił o 21. Nie było go 12 godz, a o 5 rano znów ma wyjazd i wróci najprawdopodobniej wieczorem. Za to weekend chyba wolny :))) Mamy w planach jakiś piknik!
Udało nam się wyjść na dwór dopiero po południu, bo o 15 skończyłam gotować obiad i sprzątać po nim. Ale wyszła pyszna zupa kalafiorowa i żeberka :)
Posiedziałyśmy w piaskownicy pod blokiem. Mała pobawiła się z dziećmi, ja troszkę pogadałam z koleżankami. Ona świetnie zajmuje się w piasku sama sobą. W zeszłym roku to było nie do pomyślenia. Co prawda wraca do domu czarna jak nie wiem, ale coś za coś :) Buduje zamki, robi babki, gotuje obiadki. Posypie się cała tym piaskiem, ale szczęśliwa jest ogromnie. A po powrocie do domu zaraz do wanny.
Dziś wieczorem była naprawdę zmęczona. Podczas mycia marudziła, że nie będzie się myła, że ją to boli itd. Zębów też nie chciała myć. A jak jej założyłam piżamę, to się popłakała, bo ona chciała sama zakładać. Poczekałam aż się uspokoi i zaczęłam jej czytać na dobranoc i wtedy Mariusz wszedł do domu. Od razu siły jej wróciły i jeszcze kilka minut musiała pobiegać i pogadać z tatusiem. W końcu cały dzień go nie widziała :)
Teraz śpi słodko, tatuś zresztą też.
Dominika zajęła się dzisiaj malowaniem farbami w czasie, gdy ja byłam w kuchni. Ślicznie malowała, więc nie zaglądałam do niej przez jakiś czas. Ale jak już zajrzałam, to się przeraziłam. Pomalowała sobie rączki i paznokcie czarną farbą i robiła stempelki! No zabawa wyśmienita była! A potem wielkie mycie :)
Jutro mamy w planach wielkie pranie i sprzątanie oraz zakupy w Lidlu. Obiad jest, tylko trzeba ziemniaki ugotować, więc zaliczymy też na pewno plac zabaw. Jakoś nam zleci kolejny dzień bez Mariusza. A potem weekend dla nas :)
Miłego weekendu Wam życzę :*

Dominika to może jakimś inżynierem zostanie w przyszłości:) Najważniejsze, że była zadowolona z prezentu:) Mój chrześniak na roczek dostał taki sterowany samochód ale najbardziej z tej zabawki była zadowolona Jego starsza siostra:)
OdpowiedzUsuńU nas też koparki,spychacze na pierwszym miejscu:)))
OdpowiedzUsuńKochani miłego weekendu:*
Świetnie spędzony Dzień Dziecka. Życzę więcej takich dni. Buziaczki
OdpowiedzUsuńNo prosze mala pani inzynier ci rosnie hhahahaha
OdpowiedzUsuńJa to na placu zabaw muszę mieć oczy dookoła głowy. Zuźka jeszcze etapu samodzielnego bawienia się nie opanowała.
OdpowiedzUsuńPamiętam ja z kolei kiedyś wysmarowałam się pomadką po cały ciele, też było szorowanie :)
Buśka :*
U nas wielkie pranie jest co drugi dzień - trzeba ładować pralkę aż dwa razy, bo jednorazowy wsad 8 kg to za mało :/ Oboje z Mateuszem mamy manię na punkcie czystości ubrań...
OdpowiedzUsuń