Jest ósma rano, Mariusz wyszedł z domu o piątej po całej nocy spędzonej z nami. Pojechał do Jaworzna. Dominika ogląda Roztańczoną Angelinę na Mini Mini i oczywiście co chwilę wstaje, żeby potańczyć. Chyba trochę się zmęczyła, bo właśnie pobiegła do kuchni po soczek z rurką :) Ja zaraz wychodzę na małe zakupy spożywcze, bo w lodówce pustki. Chcę dzisiaj zrobić barszcz biały na obiad, a nie mam nawet śmietany. No i parówek Hot Dog dla córki, ona innych nie lubi. Pogoda do kitu, więc zostawiam Domi z dziadkiem, czekam tylko aż dziadek się obudzi. Wstawiłam pranie, bo już nie mam gdzie chować brudnych rzeczy i mam nadzieję, że nie będzie padało przez cały dzień i uda mi się je wywiesić na balkonie. Z utęsknieniem czekam na poprawę pogody, podobno w drugiej połowie tygodnia.
Miałam nadzieję, że pod koniec miesiąca Mariusz dostanie pierwszą wypłatę, nie ukrywam, że przydadzą się nam te pieniądze. Ale niestety, szef wypłaca im 15 każdego miesiąca, a ponieważ on pracuje dopiero od początku maja, to dostanie pieniądze dopiero za miesiąc. No nic, jakoś musimy sobie radzić. Najgorzej, że Dominika bardzo marzy o rowerze i obiecaliśmy jej, że na pewno dostanie go na Dzień Dziecka.
Dziś są urodziny mojego chrześniaka, kończy 10 lat, a ja nawet nie mam teraz kasy, żeby mu coś kupić. Znowu 30 maja chrześnica będzie miała 3 latka. Potem Dzień Dziecka, w międzyczasie jeszcze Dzień Matki. Same wydatki. Nie wspomnę, że w czerwcu ja kończę 25 lat, a Mariusz 30.
Uciekam ubierać się i zaraz lecę na te zakupy. Dziadka chyba sama będę musiała budzić. Albo Domi podpuszczę i ona go obudzi, żeby nie było na mnie :)
Widzę, że niewiele osób zostawia mi komentarze. Chyba za bardzo nudzę ostatnio na tym blogu.

Ja ci dam nudze pewnie że nie nudzisz:)))
OdpowiedzUsuńJa też czekam na poprawe pogody bo ta mnie już dobija:((
Też zaraz ubieramy się i lecimy na małe zakupy.
Buziaki i miłego dnia:*
Jaworzno , jeśli chodzi o 'to', to Mariusz był niedaleko mnie:)
OdpowiedzUsuńNie nudzisz Kochana, zaglądam codziennie i czekam na nowe wieści:)
Kochana ja zaglądam do Ciebie praktycznie cały czas. Nie zawsze komentuję bo wiecznie wpadam w ten sam zachwyt nad Twoją córką. Uwielbiam czytać co u Was słychać i proszę więcej, więcej i więcej. Buziaczki
OdpowiedzUsuńSkąd ja znam tą troskę o kasę :/ I najgorsze są te wszystkie okazje, na które wypadałoby dać komuś prezent, coś zorganizować...
OdpowiedzUsuńPamiętaj tylko Saro, że kasa w przypadku chrześniaka nie jest aż taka ważna jak pamięć, czy też pomoc, prawda? każdy przecież zrozumieć Twoją sytuacje, więc się nie zamartwiaj. W końcu staniecie na nogi i jak sobie coś odłożycie, to jeszcze kupisz coś chrześniakowi. Głowa do góry :)
OdpowiedzUsuńBuziaczki :*
Też uważam, że ważniejsza jest obecność przy chrześniaku niż zasypywanie Go prezentami:)
OdpowiedzUsuń