Wypatrzyłam wczoraj u koleżanki kolorową kredę. Dominika bardzo chciała mieć taką samą, bo wczoraj świetnie bawiła się tą pożyczoną. Tak więc dziś od rana dopytywała się czy ja też jej coś takiego kupię. Ponieważ i tak wybierałyśmy się na zakupy spożywcze, to przy okazji zaopatrzyłam dziecko w opakowanie kolorowej kredy za 2,30 zł, a ona szczęśliwa jakby dostała nie wiadomo jaką zabawkę. Od razu chciała lecieć pod blok, żeby ją wypróbować i siłą musiałam ją w domu zatrzymywać, bo trzeba było przecież obiad zrobić. I zaraz po obiedzie wyszłyśmy na boisko po drugiej stronie ulicy i Dominisia nareszcie mogła wypróbować swój nowy nabytek. Rysowała i rysowała. Jakieś kółka i kreski.
A potem przyszły starsze dziewczynki i zaczęły grać w klasy. Dominika niby się nimi nie interesowała, rysowała sobie w skupieniu dalej. Ale kiedy dziewczynki poszły sobie zaczęła wspólnie z młodszą koleżanką Agą naśladować te dziewczynki. A ja z mamą Agnieszki miałyśmy ubaw po pachy. Tak śmiesznie nasze córcie skakały na jednej nodze :)
Niestety deszcz i burza przerwały dzieciom wspaniałą zabawę. Pewnie jutro będzie powtórka, bo Dominika wróciła do domu bardzo zadowolona. Tak więc to było dobrze wydane 2,30 zł!







Mała rzecz a cieszy:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:*
Widzisz Saro :) Czasami tak jest, że wydasz te parę groszy, a nie parę stówek na markową zabawkę, a dziecko bardziej się cieszy z kredy, niż z drogiej zabawki :))
OdpowiedzUsuńbuziaczki :*