W końcu udało nam się wybrać z Dominisią na saneczki. Do tej pory albo była chora, albo była jakaś inna przeszkoda, która nam to uniemożliwiała. Dziś się udało. Dziecko zachwycone, nie mogło się doczekać aż wyciągniemy sanki. I jeszcze w domu musiała na nich usiąść, żeby je wypróbować:
No idziemy już na te sanki, mamo?
Grzecznie siedziała i kazała się ciągnąć. W zeszłym roku wolała sama je ciągnąć niż na nich siedzieć, więc byłam zdziwiona. Nie bała się nawet zjeżdżać z górki. Chciała siedzieć sama i nie pozwoliła, abym ją na dole łapała. Samodzielna jest i koniec :) Dzielnie twierdziła, że nie jest jej zimno, chociaż było 8 stopni na minusie. Wracać do domu nie chciała za nic. Weszliśmy do sklepu, zrobiliśmy zakupy i w drodze powrotnej Dominika znów siedziała na saneczkach. W kiosku wybrała sobie jeszcze gazetkę Nouky i przyjaciele, bo w prezencie były cymbałki. Zjadła zupkę i zasnęła niedawno zmęczona wrażeniami. Jak wstanie pewnie będzie nam grała na tych cymbałkach :)
Sanki i śnieg to chyba jedyny plus zimy. Ja tam stanowczo wolę lato!






Dzielna dziewczynka :) Ja zawsze bałam się, że spadnę z sanek podczas zjeżdżania i nie lubiłam tej zabawy. Ale teraz jestem troszkę starsza i polubiłam saneczkarstwo :P Właśnie wróciłam z cotygodniowego, sobotniego wypadu na sanki, które organizujemy ze znajomymi :)
OdpowiedzUsuńJakie ma fajne warkocze:))) Takie wypady na sanki są fajne my mamy dziś w planach taki wypad:))) Miłej niedzieli:*
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że pisze tylko tak na szybko, ale wysłałąm zaproszene na mejla na mój Blog i chciałabym być pewna, że wszystko doszło i że nie ma żadnego problemu :)
OdpowiedzUsuńProsze dać mi jakoś znać (może być na Blogu, gg czy poczcie), że wszystko jest ok) :)
moj mejl (sleyla@amorki.pl)
Wysłałam mejla na adresy mejlowe, które jeszcze miałam zapisane z Onetu, ale jak mam coś zmeinić i wysłac na inny adres, to prosze napisać, a ja zmienię - to nie problem.
Dziekuję i ciesze się, że jesteś z Nami :*
Wybrałam na prawdę najbliższe mi grono przyjaciół i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Julia z Zuzią
My jeszcze ani razu nie byliśmy na sankach, bonajpierw trzeba je kupić :)
OdpowiedzUsuńFajnie że w końcu Wam się udało wybrac na sanki, dla dzieci to duża frajda :)
OdpowiedzUsuńJa tak czekałam na zie, chciałam kupić sanki i zabrać małą na spacerek, ale niestety. Na planach się skończyło :(
OdpowiedzUsuńChcę lato!!!!!
Pozdrawiamy :*
Julia z Zuzią
Świetna zabawa na sankach :)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBo któż nie lubi szaleństw na śniegu? chyba nie ma takiej osoby:) A ja od lata wolę zimę:)
OdpowiedzUsuńhttp://szczesliwykwiatuszek.blog.onet.pl