Pogoda jest ostatnio cudowna, więc po pracy pędzę jeszcze z Dominiką na spacer, bo coraz dłuższe dni mamy i już zupełnie nie mam kiedy wejść na bloga. Zresztą nieczęsto siadam teraz przy komputerze. Aktualnie jak mam chwilę wolną to raczej wybieram jakąś książkę, czasem film z Mariuszem. Dziś postanowiłam, że czas coś tu skrobnąć. Pewnie chcecie wiedzieć co u nas słychać. Na dniach mamy z Mariuszem naszą 5. rocznicę, dokładnie 6 kwietnia. Między nami układa się różnie, chyba mniej się kłócimy, choć nieraz potrafimy porządnie się posprzeczać. To chyba dlatego, że jesteśmy zupełnie różni, każde z nas ma inny charakter, inne upodobania. Łączy nas za to upór, żadne nie umie drugiemu ustąpić. A sprzeczamy się o takie głupoty, dziś np. poszło o to w jakiej kurtce Dominika ma iść na spacer. Ale są też miłe chwile i tych jest więcej. Jak dzisiejszy spacerek. Poszliśmy najpierw pograć w piłkę na boisku. Domi biegała i kopała jak zawodowy piłkarz. A jaka była potem zmęczona! Słoneczko pięknie świeciło, więc spędziliśmy tam trochę czasu, a potem usiedliśmy na ławeczkach, żeby Domi mogła zjeść bananka i napić się herbatki.
Tak nasza zawodniczka biegała po boisku:
Jak już była najedzona, pospacerowaliśmy sobie troszkę po okolicy. Domi skarżyła się, że bolą ją nózki, więc poszliśmy na pizzę. Pierwszy raz byliśmy z nią w knajpie, ale ładnie się zachowała, jadła nawet nożem i widelcem, choć kiepsko jej to szło :) Odmówiła picia gazowanego i popijała pizzę swoją herbatką.
Zrobiliśmy jeszcze małe zakupy w Żabce i autobusem do domu. Mała prawie przysypiała po drodze, w domu zjadła z babcią ziemniaki z sosem na kolację i zasnęła oglądając Boba Budowniczego.
Domi czeka na autobus.
Wczoraj był dzień sprzątania. Dzielnie pomagała mi córka i narzeczony. Wymyliśmy wszstkie zabawki Dominiki, posprzątaliśmy królikowi w klatce, Mariusz odkurzył, ja pościerałam kurze i poukładałam w szafach. Później w wannie Dominika wykąpała jeszcze swoje lalki Barbie. Na spacerze nie byliśmy, wybraliśmy się tylko całą trójką na zakupy. A jutro do pracy na 11 i już po weekendzie.
Zdjęcia z ostatnich kilku dni:












Ale macie już dużą panne:))
OdpowiedzUsuńJak ta Dominika wydoroślała:) pozdrawiamy was serdecznie kochani:*
OdpowiedzUsuńFajnie poczytać co u Was słychać. Ja też zabieram się za pisanie notki i jakoś mi nie wychodzi. Dominisia cudowna. Buziaczki
OdpowiedzUsuń