Pogoda wreszcie wiosenna, na placu zabaw pełno dzieci. Ja mam w końcu trochę czasu na zabawę z Dominisią. Jednak nadal szukam pracy, choć jak do tej pory nie mam nic. Albo nikt do mnie nie oddzwania, albo odpadam podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Jakoś teraz przed wakacjami nie ma za bardzo ogłoszeń i chyba pozostaje mi poczekać na lepszy sezon. Za to Mariusz najprawdopodobniej zacznie teraz pracować na noc, żeby w ciągu dnia być z Dominiką w domu. Za wszelką cenę musimy ograniczyć jej czas z dziadkiem sam na sam. Akurat teraz bawią się wspólnie, ale mam ich na oku :)
Dominika nadal kaszle i ma katar, już sama nie wiem co o tym myśleć. Gorączki brak, jest pogodna, ładnie je i nie widać, żeby była bardzo chora. Jednak katar i kaszel nie chcą nas opuścić. Zastanawiam się czy nie udać się znowu do lekarza. Ale jak byłam w piątek to usłyszałam, że Domi ma płuca i gardło bez zarzutu i mam nadal podawać jej syrop póki kaszle. Skołowana jestem, bo szkoda mi jej. Nikt nie lubi kaszlu ani kataru. Na spacery wychodzimy krótkie, chociaż pogoda wspaniała, bo nie chcę, żeby jej się pogorszyło. Przecież zaraz Święta i lepiej, żeby była zdrowa. Zeszłoroczną Wielkanoc spędziła w łóżku z ospą.
Czekam teraz aż Mariusz wróci i mamy wszyscy wybrać się na jakiś spacerek.

Księżniczka :))))
Dominika ostatnio bawi się tylko ciuchciami, już mam ich dość mówię Wam! Lalki leżą nieużywane, maskotki też. A ją interesują tylko pociągi i samochody. Ewentualnie jeszcze pomaganie we wszystkich pracach domowych. Obiera ziemniaki swoim nożem i świetnie jej to idzie. Wiesza pranie na balkonie. Kotlety mielone nawet umie robić :) Gopodyni jak marzenie! Często gotuje też obiady na swojej kuchence, najczęściej dla dziadziusia. Ale i nam też serwuje pyszne jedzonko :) Na spacerze jest bardzo śmiała, nie wstydzi się nikogo. Pięknie mówi "dzień dobry", ale zamiast do widzenia woli powiedzieć "papa" :) Codziennie mogłaby chodzić kupować pączki i soczki z rurką. Lubi też zaglądać ze mna do biblioteki i wypożyczać książki. Mól książkowy rośnie jak nic :) Najbardziej lubi serię o Martynce. Wszędzie musi z kimś pogadać, opowiada nieznajomym o tym, że jest jeszcze mała, ale chce być dorosła. Bo Dominisia nie może doczekać się tego, aż dorośnie.
Na spacerze
A to ostatnia sytuacja w kuchni:
Dziadek robi sobie kawę, podchodzi do niego Dominika i mówi.
- Dziadziusiu, nie pij tyle kawy, bo ci zabraknie. I co wtedy zrobisz?
Dziadek nie wiedział.


Oj te dzieciaczki to maja teksty:))
OdpowiedzUsuńMAJA TEŻ CHCE BYĆ DOROSŁA, A JA WOLĘ ŻEBY JESZCZE POBYŁA DZIECKIEM ;)
OdpowiedzUsuńMOŻE DOMI BĘDZIE KONDUKTOREM :D
Z TYM KASZLEM I KATAREM TO MOŻE JAKAŚ ALERGIA CZY CO?
Zupełnie jakbym czytała o Mateuszu!
OdpowiedzUsuńKochana z racji tego, iz dzis wyjezdzamy wpadam by zlozyc Ci juz swiateczne zyczonka:
OdpowiedzUsuńWesolego jajka, kurczakow, baranka, ciasta
z rodzynkami, ostrego chrzanu, teczowych mazurkow, mokrego dyngusa i ode mnie calusa :*
Saro najlepszego na te Święta. Dużo radości, mało smutków, zdrówka, szczęścia i słoneczka na te dni :-)
OdpowiedzUsuńKochani życzymy Wam wesołych świąt Wielkiej Nocy:) Sylwia i Mariusz.
OdpowiedzUsuńKochana, przesłodka ta Twoja córcia. Trzymam kciuki za znalezienie nowej pracy i gorąco Was pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń