niedziela, 18 grudnia 2011

Grudniowo

Ostatni raz odzywałam się we wrześniu, a mamy teraz połowę grudnia. Przepraszam. Zalatana jestem, za dużo mam na głowie. U nas po staremu, ja pracuję w ciągu dnia, Mariusz w nocy, więc głównie się mijamy, co mi akurat odpowiada, bo między nami już nie jest tak jak dawniej. W sumie to tylko dla Dominiki jesteśmy ze sobą tak naprawdę, ale o tym nie będę się rozpisywać. Domi chodzi do przedszkola, bardzo je lubi, ubóstwia swoje nauczycielki, ma jedną jedyną koleżankę Judytkę, poza nią z nikim się nie chce bawić, co mnie martwi, ale przecież nie zmuszę jej do tego, aby bawiła się z dziećmi. W przedszkolu jest bardzo grzeczna, nie ma z nią problemów, ładnie zjada posiłki, słucha się nauczycielek, jest bardzo zdolna, panie nie mogą się jej nachwalić. Sama widzę jak rozwinęła się przez te kilka miesięcy w przedszkolu. Niestety średnio raz na dwa tygodnie Domi ma katar, potem kaszel i siedzi w domu, nie wiem czemu tak często coś łapie. Codziennie ja ją zaprowadzam do przedszkola i pędzę na przystanek, żeby jechać do pracy, a dziadek ją odbiera. Miał problemy z nią, bo wcale się go nie słuchała i nasze rozmowy z nią nie pomagały, bo była grzeczna tylko przy nas, a potem sama z dziadkiem robiła co chciała. Cuda sprawiły zwykłe magnesy na lodówkę. Za grzeczne zachowanie wieczorem Dominika dostaje magnes, za niegrzeczność magnes jest zabierany. Za sześć uzbieranych magnesów jest nagroda. W dwa dni dziecko przestało dziadkowi uciekać na ulicy, a to mnie najbardziej przerażało, bo bałam się, że wpadnie pod jakiś samochód. Poza tym stosujemy karę w postaci zakazu oglądania bajek. Zawsze skutkuje.
Niestety Dominika ostatnio jest nie do wytrzymania. Płacze i obraża się o byle co. Idzie wtedy do swojego pokoju, kładzie się głową na swoim ogromnym pluszowym misiu i płacze albo krzyczy co ona by nam zrobiła jakby tylko mogła. Ja wtedy do niej nie wchodzę, bo krzyczy jeszcze więcej, po chwili ona się uspokaja i wraca do mnie i jest bardzo grzeczna. Za jakiś czas wszystko zaczyna się od początku. Mam nadzieję, że to kiedyś minie. Próbuje nas nas wymuszać wszystko płaczem i tupaniem, ale ponieważ to nie skutkuje szybko się uspokaja, gdy my nie zwracamy na nią uwagi albo mówimy, że zrobimy to czy tamto jeśli spokojnie o to poprosi. Oj, im dziecko starsze tym więcej pproblemów. Już boję się Dominiki jako nastolatki :)
Co jeszcze? Dominika zrobiła się teraz bardziej dziewczęca, już mniej bawi się autami i ciuchciami, teraz woli lalki. Chce ładnie wyglądać, malować się i czesać. Codziennie sama wybiera w co się ubierze, oczywiście pod moją kontrolą. Najczęściej prosi o spódniczkę i różowe rajtuzy, bo różowy to aktualnie jest jej ulubiony kolor. Każe czesać się w warkocze albo kucyki, ma swoje ulubione spinki. Ja staram się szanować jej zdanie w tej kwestii, bo uważam, że ma prawo wyglądać tak jak ma ochotę, w granicach rozsądku oczywiście. Ona chciałaby też żebym ją malowała, ale ja pozwalam jej tylko pożyczać moje perfumy, nieraz błyszczyk i od wielkiego dzwonu pomaluję jej paznokcie.
Chciałam Was poodwiedzać, ale nie wiem czemu do kilku z Was nie mam dostępu. Za długo mnie nie było i obraziłyście się?

3 komentarze:

  1. Uff w końcu jakas notka bo juz zaczynałam się martwić:)
    U nas jest podobnie z tym chorowaniem:/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj kochana. bardzo się cieszę że w końcu pojawił się jakiś wpis. Te humorki Dominiki, to tak samo jak Amelii. Może to taki wiek?
    Teraz mam tych humorków więcej bo Amelia od tygodnia siedzi w domu chora.
    Pozdrawiam i czekam na kolejny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  3. No nareszcie sie odezwałaś. A co do zachowania Domi to chyba normalne w tym wieku bo my mamy to samo :).
    A co do sie dzieje miedzy wami? Moze jakis wieczor tylko we dwoje by pomogl?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń