Wczoraj przyszła paczka z zamówionymi przeze mnie ubraniami dla Dominiki. Już w rozmiarze 110 i 116. Oczywiście Domi musiała koniecznie przymierzyć wszystko. Ale miała przy tym taką radochę, że nie miałam serca jej odmówić :) Ona kocha przymierzanie i kupowanie nowych ubranek. Wycieczka do sklepu z ciuchami i przymierzanie to coś co sprawia jej wiele przyjemności. Wracając do tematu, przyszła paczka z większymi ubraniami, więc nadszedł czas na porządki w szafie Dominisiowej. Odłożyłam te za małe ubrania, co było trudnym zadaniem, bo Domi z żadnym ubrankiem nie chciała się rozstać. Stwierdziła, że mimo tego, że są za małe, ona będzie je nosić, bo je kocha :) Wytłumaczyłam jej, że musimy zrobić miejsce na nowe ubrania i jakoś wyraziła zgodę na oddanie tych za małych ciuszków. Ale bez bluzki z kucykami Pony, tej oddać nie pozwoliła :) Tak teraz wygląda szafa Domi. Trochę w niej teraz napchane, ale muszą się w niej zmieścić i moje rzeczy.
A co u nas poza tym? Wszyscy zdrowiejemy, tylko teściowa nadal choruje. Ale ze swojej winy, bo chociaż podstawiam jej leki pod nos, to nawet ich nie tyka. Sobota minęła nam spokojnie. Rano Mariusz z tatą pojechali na zakupy, a ja z Domi zrobiłyśmy porządki. Potem wspólnie zjedliśmy obiad. Dominika zjadła z tatą trzy talerze żurku :) Pobawiliśmy się, Domi porysowała ze mną troszkę, porozwiązywała zadania z gazetki i takie wymyślone przeze mnie. Aktualnie najbardziej lubi liczyć przedmioty, szukać różnic na obrazkach, łączyć coś w pary i oczywiście szukać trójkątów, kół i prostokątów. Ciągle zamęcza mnie stwierdzeniami, że kafelki to prostokąty, a zegar to kółko itd. Pograła nam też na swoim pianinku i wymyśliła, że chce takie duże pianino. Gdy zwróciłam jej uwagę, że nie zmieści się w naszym mieszkaniu, to powiedziała, że schowa je pod wersalką :)
Wykąpałam ją, umyłam jej włosy i po raz pierwszy suszyłam suszarką, bo do tej pory się jej bała. Dziś powiedziała, że już się suszarki nie boi. Poczytałam jej trochę i chwilę przed 20 już spała. Jutro pewnie też będziemy się lenić, bo obiad jest zrobiony. Teść tylko chce sobie sam rosół gotować, więc pewnie Dominika też się załapie. Teraz dwie fotki mojej królewny. Bo ona teraz nazywa się Księżniczka Peppa :)




Cieszę się, że już wyzdrowiałyście, taka pozytywna ta notka. I dobrze :-)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOj rosna nam te dzieciaczki:))) A jakie Dominiśia ma długie włoski super:))
OdpowiedzUsuńJakie długie włoski ma :)cudnie.
OdpowiedzUsuńChyba wszystkie dziecaki uwielbiaja swoje ubranka :)pozdrawiamy
Wstyd, wstyd, wstyd. No bo żeby chłopak miał więcej ubrań od dziewczyny?! Od jutra zacznę szerokim łukiem omijać sklepy z ubraniami dla dzieci :) Mój Mateusz ze swoimi ciuchami zajmuje 2 duże komody. A najlepsze, że tak się brudzi, że codziennie go ze trzy razy przebieram :P I ubrania w szafkach starczają mi na około tydzień - potem konieczne jest wielkie pranie w postaci kilku pralek...
OdpowiedzUsuńCieszę się że wracacie do zdrowia. W szafie Amelki też przydały by się porządki. Tylko mamie ciężko się za to zabrać :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuń