Dziś udało mi się wziąć wolne i pojechaliśmy z Dominiką do lekarza, bo dopadł ją bardzo męczący kaszel. Wczoraj nawet zwymiotowała, tak ją męczyło. Zimno jest jak nie wiem, jak wiatr zawieje, to mam wrażenie, że na Grenlandii jestem. Z domu nie chce się wyjść, najlepiej w ciepełku siedzieć, pod kocykiem z ciepłą herbatką :)
Pani doktor bardzo nasze dziecko pochwaliła, bo ani troszkę nie bała się badania. Dzielnie usiadła na krzesełku, pozwoliła się osłuchać, ślicznie oddychała, potem pięknie otworzyła buzię i powiedziała "eee". Na koniec zakomunikowała lekarce, że ona codziennie bada babcię i kiedyś zostanie lekarzem :) Pani doktor kazała podawać jej nadal syrop, ale zwiększyła nam dawkę. Gardło i płuca Domi ma czyste, na wszelki wypadek przepisała antybiotyk, ale kazała go nie podawać jeśli nagle nie pojawi sie temperatura albo nie nasili się ten kaszel. Ponieważ temperatury Dominika nie ma już kilka dni, na szczęście, a kaszel jest coraz rzadziej, nie podałam jej tego antybiotyku. I mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby. W drodze powrotnej dziecko nam zasnęło i obudziła się w strasznie złym humorze, płakała i chciała, żebym ją wzięla na ręce. Ale nie dałam się :)
Ostatnio z Dominiki zrobiła się wielka buntowniczka. Zakomunikowała nam, że to ona rządzi w domu i ciężko jest pogodzić jej się z faktem, że my na to jej rządzenie się nie zgadzamy. To stwierdziła, że ona rządzi w swojej szafie, na co jej pozwoliłam :) W poniedziałek cały dzień pilnowała ją babcia i dała jej porządnie popalić. Buntowała sie babci, wykorzystując to, że były same w domu. Dopiero jak babcia zapowiedziała, że ostatni raz z nią została, a następnym razem zostawi ją samą z psem i królikiem trochę spotulniała. Mówię Wam, próbuje rządzić ile tylko się da! Poza tym kombinuje jak tu zrobić, żeby rodzice się nie gniewali, ale żeby było po jej myśli. Mi to się nieraz śmiać chce z jej pomysłów. Poradzi sobie to moje dziecko w życiu, o to jestem pewna. Dużo z nią rozmawiam i tłumaczę jej wszystko. Czasem trochę ustąpię, żeby nie miała wszystkiego zabranianego. Ale Dominika wie, że w naszym domu panują zasady, których wszyscy muszą przestrzegać i osoba, która się do nich nie stosuje musi ponieść karę. Najbardziej podoba jej się myśl, że ja albo Mariusz również możemy być ukarani :)
Co jeszcze mogę o niej napisać? Mała dama z niej. Kocha się malować, kremować, stroić. Uwielbia kupować ciuchy, a szczególnie buty. Od małego buty ją fascynowały, potrafiła godzinami je przymierzać. Dziś jak chcę mieć chwilę wolnego pozwalam jej przymierzać spodnie, które są w jej szafie. Jej ulubiona bohaterka bajki to Świnka Peppa. To dla niej wzór do naśladowania. Gazetkę Świnkę Peppę kupujemy co miesiąc obowiązkowo i codziennie oglądamy chociaż jeden odcinek bajki. Ostatnio oglądamy też wspólnie na Kino Polska o 20 Krecika, zazwyczaj przed snem już w piżamie. Dominika bardzo Krecika lubi. Dużo bawi się lalkami, powoli ciuchcie idą w zapomnienie. Wreszcie :) Teraz fascynują ją królewny, wróżki, tancerki. Coraz lepiej idzie jej układanie puzzli, z czego bardzo się cieszę. Najbardziej lubi piankowe. Rysuje, maluje codziennie, prace plastyczne sprawiają jej przyjemność. Zabawa w lekarza też jest codziennie obowiązkowa, szczególnie jak babcia wraca z pracy, bo babcia jest najlepszą pacjentką. Domi ma swoją torbę lekarską, w niej ma słuchawki, termometr, plaster, strzykawkę, młoteczek, łyżkę do dawania niedobrych syropków i latarkę do świecenia do gardła, taką jaką ma jej pani doktor :)
Nadal Domi lubi książeczki, szczególnie kiedy mama czyta. Lubi też słuchać wymyślonych przeze mnie historii. A jej ulubiona to historyjka stworzona przez dziadka "Wróbelek Elemelek zgubił gdzieś swój pantofelek".
Domi spędza też dużo czasu z tatą, mają swoje zajęcia i mam im nie przeszkadzać :) A nie wiem czy już pisałam, że dziadek zostanie jej mężem i będą mieć córkę o imieniu Anita :) Tak mi zakomunikowało moje dziecko. No cóż, tylko dziadek daje sobą rządzić, więc nie dziwię się, że wybrała go na męża :) Co do innych chłopców, to teraz są wstrętni. Dominika wyraźnie woli bawić się z dziewczynkami. A jeszcze do niedawna jak wariatka latała za chłopakami na placu zabaw :)
Duża panna wyrosła mi z mojego dziecka i muszę się z tym pogodzić. Cieszę się, że nadal jestem jej potrzebna. Mówi mi o tym, powtarza, że mnie kocha i że tęskni za mną jak jestem w pracy. Daje mi słodkie buziaki. Często sama się do mnie przytula i koniecznie chce spać ze mną. Kiedy jest chora to mama jest najlepszą pielęgniarką. Uwielbiam to moje dziecko i martwię się, że już za chwilę dorośnie i mama pójdzie w odstawkę. A do tego już chyba bliżej niż dalej. Ma już trzy lata i z każdym dniem jest coraz starsza i bardziej samodzielna. Nie boi się już iść do przedszkola, choć wie, że zostanie tam bez mamy. Tylko prosi żebym jej tam nie zostawiła na noc, bo ona będzie się w przedszkolu tylko uczyć, a potem mama ma ją odebrać. Szybko uciekły mi te trzy lata. Pewnie zanim się nią w pełni nacieszę wyjdzie za mąż. Wy też tak czujecie czy tylko ja uważam, że dzieciństwo trwa stanowczo za krótko?

U nas też ostatnio jakiś bunt na pokładzie:)) OJ tak stanowczo za krótko trwa.Miłego dnia:*
OdpowiedzUsuńdzielna dziewczyna! :) Nie martw się jeszcze długo będziesz potrzebna Dominice. Mamą jest się przez całe życie!
OdpowiedzUsuńKochana nominowałam cie do zabawy szczegóły u mnie na blogu:))
OdpowiedzUsuńSaro, to dobrze, że bvunt dopiero sie u Was zaczął ja mam takiego 2,5 latka w domu i taki bunt przeżywamy juz pół roku. Dominika to grzeczna dziewczynka w porównaniu do mojego synka hi hi, chociaż i na swojego szkraba nie narzekam. Macie rację nie dajcie się :-) Pozdrawiam Was goraco i zdróka życzę
OdpowiedzUsuńTeż uważam że dzieci za szybko rosną i czas za szybko biegnie. Czasem nawet mam wrażenie że nie pamietam jaka Lena była mała bo teraz chce być już bardzo samodzielna... Pamiętam doskonale rehabilitacje i bieganie po lekarzach ale nie Ją taką maleńka... Ciekawe czy jeśli kiedyś zdecyduję się na drugie dziecko to też będę miała takie odczucia?
OdpowiedzUsuńU nas na szczęscie trochę spokojniej ostatnio. A z Dominisi jak widzę niezła agentka :D
OdpowiedzUsuń