niedziela, 10 lipca 2011

Koniec weekendu

Weekend minął nam tak sobie, bez szczególnych atrakcji. W sobotę rano skoczyliśmy na zakupy na rynek, warzywa, owoce itd. Zabraliśmy Dominisię ze sobą, bo ona rynek uwielbia. Dość grzecznie szła ze mną za rączkę, a ja bałam się ją puścić, żeby mi się w tym tłumie ludzi nie zgubiła. Każdy szedł nie patrząc, że z nami jest małe dziecko, niestety. Na targu staroci wypatrzyliśmy jej misia Edusia za 8 zł. Sprawny, tylko baterie trzeba było dokupić. Był upał nieznośny i panienka zażyczyła sobie lody. To podjechaliśmy do spożywczego i dostała Bambino w czekoladzie. Sobie kupiliśmy napój, bułki i kaszankę, do tego ogórki kiszone i pojechaliśmy do lasu zjeść sobie drugie śniadanko. Dominika oczywiście zachwycona!
Po południu wybrałam się z nią na plac zabaw. Pobiegała troszkę, pobawiła się w piaskownicy, raz prawie spadła z karuzeli bidulka, bo jej się chyba w głowie zakręciło. A kręcił tą karuzelką tata jednej z dziewczynek i zdaje mi się, że za mocno to robił. Wieczorkiem powrót do domku, kolacja, mała pojadła z babcią słonecznika i do spania. Przed snem obejrzałam z nią Hello Kitty na laptopie, bo ona ostatnio uwielbia ją.
Dziś wstaliśmy o 8, Dominika oglądała bajeczki na Mini Mini, później śniadanko. Od rana deszcz i burze, a my mieliśmy w planach wyskoczyć nad wodę. Rozpogodziło się dopiero po obiedzie. Wyszłam z nią na spacerek i obiecałam sobie, że nie pójdziemy do piaskownicy, a i tak tam wylądowałyśmy na sam koniec. Wcześniej bawiłyśmy się w parku w chowanego i jadłyśmy ciasteczka na ławce popijając herbatką. Normalnie piknik :) Tatuś w tym czasie sobie odpoczywał w domku.
Niestety w piaskownicy Dominika była bardzo niegrzeczna, bo popsuła pewnemu chłopczykowi babki. Pierwszy raz jej się coś takiego zdarzyło. Zabrałam ją do domu, zjadła kanapeczki z wędliną i zielonym ogórkiem jednocześnie oglądając Kubusia Puchatka na Jedynce. Potem koniecznie chciała pójść z dziadkiem wyrzucić śmieci, więc jej pozwoliliśmy. A tam znowu była niegrzeczna, uciekała i nie słuchała się dziadka i Mariusz postanowił, że przez tydzień nie będzie za karę wychodziła na dwór. Mi ta kara wydaje się zbyt surowa, ale nie powiedziałam nic, bo skoro dał jej już tą karę, to uważam, że nie powinnam się wtrącać. Nie chcę, żeby Dominika widziała, że rodzice mają inne zdanie, bo może to potem wykorzystać, ale mógł to ze mną uzgodnić, prawda?
Teraz mała śpi po kąpieli, my oglądaliśmy film, a zaraz lecimy do łóżeczka. Dziś w nocy Mariusz ma wolne i bardzo się z tego cieszę :) A jutro już do pracy od 14 do 20.

13 komentarzy:

  1. wydaje mi się, że lepszą karą byłby zakaz oglądania ulubionych bajek. Mimo to, dobrze postąpiłaś milcząc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez mi sie wydaje że lepszą kara było by zakaz oglądania bajek.No ale to tylko moje zdanie.Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł z tą wyprawą do lasu. Kara spora, może tatuś na pierwszy raz trochę ją skróci. Moja Amelia ostatnio przechodzi sama siebie, łobuziara niesamowita. Dzisiaj wyprowadziła z równowagi babcię i dziadka, co graniczy z cudem. U mnie już są fotki. Więc zapraszam :) Coś nie chce mi wyskoczyć na moim blogu odpowiedz na komentarze. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  4. Domi jeszcze nie wie co to znaczy tydzień... tak mi się wydaje. skoro tak bardzo lubi piaskownicę to może 'lepszą' karą byłby zakaz wstępu do niej? Jakby patrzała jak inne dzieci się bawią a ona nie, bo była niegrzeczna... to tylko moje zdanie. I oczywiście, masz rację, powinien to z Tobą uzgodnić.

    Pozdrawiam, Violetka

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem tydzień bez wychodzenia na dwór to za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej w lato nie wychodzić na dwór? Jakoś nie wyobrażam sobie tego.Ja bym zakazała łakoci albo bajek.Ale spacer jest wskazany

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. rzeczywiście kara za ostra jak na 3 letnie dziecko pogadaj z Mariuszem by na przyszłość dawał mniej srogie kary. Lena też jest niegrzeczna i wie że źle robi przeprasza ale i tak za chwile to samo ;/ kary tez nic nie dają

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz racje nie ma nic gorszego niz mama mowi tak a tata nie, dziecko pozniej nie wie kogo słuchac, chociaz tez mi sie wydaje ze kara za surowa.pozdrawiamy she z Igorkiem

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana troche zasurowa ta kara jak i dla małej tak samo dla Ciebie, wyobraź sobie kisic się w domu cały tydzień, szału idzie dostać.

    OdpowiedzUsuń